Hepi Bersdej To Juuu.... 2008-01-23 00:26:12
No i qrcze się spóźniłem...cały dzień w sobotę myślałem,żeby tutaj wejść i uczcić tą chwilę...tą,tzn.jaką?Ano 19 stycznia 2003 roku o godzinie 17:37:52 zamieściłem tutaj swoją pierwszą notkę...Szmat czasu można by powiedzieć...Aż/tylko 5 lat?Prawie 1/4 mojego życia...a w sumie większa część tego już bardziej "dojrzałego"życia...Aż strach pomyśleć ile rzeczy w ciągu tych 60 miesięcy się wydarzyło,zmieniło...Chętnie bym zrobił taki mega przegląd tego minionego czasu...ale hmm,po co?Wyszłaby pewnie dłuuuga,nudna i bezsensowna notka...a patrzeć to trzeba w przyszłość,a nie wstecz...no i przede wszystkim trzeba się cieszyć tym co w danej chwili jest.Coś ostatnio mam problemy ze zrozumieniem tego...są chwile,po chwili kolejne chwile...czas przelatuje przez palce bezszelestnie i bezlitośnie,a czasami tak bardzo by się chciało go zatrzymać i cieszyć się danym momentem aż do skutku,żeby nie powiedzieć upojenia...
skomentuj (1)
Nastroje posylwestrowe... 2008-01-04 22:53:50
Przełom roku za nami...kac wyleczony,a powrót do twardej rzeczywistości.tj uczelni i pracy zaliczony...Jaki więc panuje nastrój na początku roku?Ośmiele się powiedzieć,że nawet dobry...napisałem to z lekkim zawahaniem,gdyż wiem że z chwili na chwile może ulec to zmianie...niestety życia bywa przewrotne i to co w jednej sekundzie jest największym szczęściem czy sukcesem w drugiej może zamienić się w najgorszy ból czy porażke...Ale póki co,energia pozytywna we mnie jest i mam nadzieję,że szybko się nie skończy...A poza tym,ogólnie rok zaczął się dobrze:)
Ostatnio nurtuje mnie kwestia dotycząca wiary...ale nie takiej czysto kościelnej,tylko wiary w drugiego człowieka...w przyjaźń,czy ona w ogóle istnieje?A jeśli istnieje to gdzie jest jej kres?Albo jak postępować by ona trwała czy się nawet umacniała?Ale...najistotniejszym czynnikiem jest to,że "do tanga trzeba dwojga"jak to śpiewa niezbyt lubiana przezemnie Budka Suflera.Na nic zdadzą się nasze dobre chęci,jeśli inni ich nie będą mieli...albo ni z tego czy owego przestaną je mieć.Nie uważam się za człowieka bojaźliwego,ale tego akurat się boję...niewytłumaczalnej zmienności ludzi...którzy potrafią z dnia na dzień się zmienić,stać kimś innym...bez żadnego wcześniejszego sygnału czy powodu do takiej zmiany.A czy ja tak potrafię?Chyba nie...tzn.nigdy nie wiadomo co komu strzeli do głowy,nawet samemu sobie...ale takiego swojego zachowania nie potrafię sobie wyobrazić...
A więc czy przyjaźń w ogóle istnieje?Czy jest możliwe istnienie jakiś głębszych,twalszych więzi między ludźmi?Mimo iż głęboko w to wierzę i do niedawna byłem pewien że tak jest...tak teraz czuję się jak małe,zagubione dziecko w nieskończenie wielkim i nieprzewidywalnym Świecie...A w ogóle to po co nam wiara w cokolwiek?Co ona nam daje...czy warto wierzyć w coś co może nie istnieć?
Nie wiem co mnie ostatnio ugryzło,ale jakoś spora część moich myśli wędruje w kierunku tych rozważań...
skomentuj (0)
Postanowienia 2008-01-02 23:01:39
W poprzedniej notce się nadzwyczajnie rozpisałem...to ta będzie krótka;p Sylwester za nami...Jak minął?Chyba tak jak zakładałem,że minie...spokojnie,ale nie do końca przewidywałem że jak i spokojnie to będzie fajnie...a jednak było:)w ten rok wchodzę z wielkim nadziejami,zresztą chyba jak zawsze...ale nadziejami na co?Na pewno na to,że co było dobre takie pozostanie...a to co złe ulegnie poprawie;]Ale to byłoby już zbyt pięknie,więc pewnie coś innego wyskoczy...powodując twarde uderzenie o ziemie...Pożyjemy,zobaczymy...
A postanowienia?Konkretnych chyba nie mam...jedno główne,ogólne i pewnie mało orginalne...to aby dalej pracować nad sobą i stać się lepszym człowiekiem...
skomentuj (0)
Hepi Nju Jer... 2007-12-31 21:13:29
No i w końcu nadszedł ten upragniony koniec roku...została dosłownie chwila aby powitać nowe,a pożegnać stare...W takim momencie nasuwa się myśl jaki to był rok?Dobry,zły,średni,do du*y czy może super świetny?Ciężko jest podsumować wszystko jednym słowem.Były w nim wzloty jak i solidne upadki...ale chyba z przewagą tych pierwszych:)Chociaż początek roku tego nie zapowiadał...ale koło się zamknęło bo i jego koniec nie należy do najoptymistyczniejszych.Co mogę uznać za sukces tego roku?Ano zapewne wiele rzeczy...ale pierwsze,które mi sie nasuwają to zaliczenie I roku studiów...i to jakie zaliczenie!!!:D:D:Dtrzy egzamy,z czego z jednego dostało się zwolnienie a dwa następne poszły nad wyraz dobrze...do tego wszystkie koła w tym roku pozaliczane,bez żadnej poprawki:)dla jednych to nic...ale dla mnie to bardzo dużo,tym bardziej że do jakiś geniuszy nie należe,którzy ryją dzień i noc albo po prostu się z tym urodzili...za to w przeciwieństwie do wielu osób(chyba?)potrafię walczyć...i nie poddawać się w trudnych momentach.Drugą sprawą,z której jestem niezmiernie dumny...to prawie 3 miesiące spędzone w Szkocji na farmie...w pracy...Warunki nie za fajne,daleko od domu,praktycznie bez kogokolwiek znajomego,odcięty od Świata z jedną myślą...byle przeżyć dzisiejszy dzień(i tak minęło równe 10 tygodni)...Było naprawdę ciężko,ale gdybym miał cofnąć czas i wybierać jeszcze raz to chciałbym to przeżyć...dlatego,że teraz mam pewność co do tego,że sobie poradzę...w tak odmiennych warunkach anieżeli ma się w cieplutkim domu,otoczony swoimi "ludźmi"i w miejscu,które się zna jak własną kieszeń...a poza tym,w momencie powrotu docenia się wiele rzeczy,na które w życiu codziennym nie zwracamy uwagi...Pewnie pare innych,już mniejszego kalibru by się znalazło,aaale to mi utkwiło tak najbardziej w pamięci.A upadki...?O tym mówi się już trudniej...aaale,nie poszedłem do końca w dobrym kierunku jeśli chodzi o relacje z Innymi...a szczególnie z tymi najbliższymi.Najgorsze jest to,że nie do końca wiem z czego to wynika...Z moich stety,niestety pewnych zasad,które staram się przestrzegać,a których wielu ludzi nie ma w ogóle?Z mojego sposobu patrzenia na Świat jako na coś dobrego,albo złego...bez różnych odcieni?Może nie z popadania od skrajności do skrajności,aaale...z konkretnym określaniem różnych spraw...A może z tego,że za szybko skreślam ludzi?Tu jest spory problem...tym większy,że niezbyt mam chęć to zmienić bo mimo wszystko uważam to za dobre...ale i niesteyt nazbyt rygorystyczne.Ale jeśli ktoś popełnij raz błąd to ok...drugi raz ok,trzeci...no dobra,zdarza się...a czwarty,piąty i następny?No to już chyba lekka przesada...Chociaż sam popełniam mase błędów,ale chyba potrafię w końcu wyciągać z nich wnioski...tym bardziej,jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie....i w konsekwencji tego straciłem dwoje Najlepszych Przyjaciół,za których dałbym się pokroić...ale czy oni daliby za mnie?Oto jest pytanie...
Taki to był rok,dobry,a chwilami bardzo dobry...z pewnymi mocnymi upadkami na ziemie.Oby przyszły był mimo wszystko nie gorszy...tzn.to co dobre niech pozostanie dobre,chociaż może być ciężko to utrzymać...a to co złe?Postaram się to zmienić...ale niestety nie wszystko zależy od nas samych...Oby był to lepszy Rok,czego Wszystkim życzę z całego serca...żeby mogli za 12 miesięcy powiedzieć"tak,to był dobry rok i niczego w nim nie żałuje...".
skomentuj (0)
Wigilia 2007-12-24 17:45:35
No i mamy 24 grudnia 2007roku,godzina 17:36...Wigilia:)U mnie właśnie wszystko jest dopinane na ostatni guzik,a w sumie dogotowywane w kuchni...u niektórych pewnie już biesiada się zaczęła...a inni jeszcze czekają tą pierwszą gwiazdkę z nieba.Wigilia...to chyba wyjątkowy czas?Pytam...gdyż z każdym rokiem coraz ciężej mi się wczuć w tą wyczekiwaną przez cały rok atmosfere.Ale mimo wszystko,to jednak jest magiczny czas...Chociaż w tym roku jakoś wyjątkowo czuję się ostamotniony w te Święta...czym to jest spowodowane?Ciężko powiedzieć,aaale wyznaje zasadę"jak sobie pościelisz tak się wyśpisz"i sam często innym to wytykam...że sobie sami zgotowali taki los,więc tym bardziej powinienem krytycznie spojrzeć na siebie...dlatego nie marudzę więcej.Czego mi brak?Brak mi tych starych,dobrych...a i nowych ale zawsze Przyjaciół...niestety żeby takich znaleźć w dzisiejszym Świecie to chyba trzeba na to naprawdę zasłużyć,czego widocznie jeszcze nie osiągnąłem.
Wesołych Świąt przy wigilijnym stole w ciepłej,rodzinnej...i właśnie tej magicznej atmosferze życzę Wszystkim i sobie...:)
skomentuj (1)
Hmm... 2007-12-04 00:39:28
Ja żyje...Właśnie miałem iść lulu,aaale tak z ciekawości wpisałem sobie adresik swojego starego przyjaciela do przeglądarki z przekonaniem,że wyświetli się error...oznaczający skasowanie sporego kawałka "cybernetycznego mnie" i ku mojemu zdumieniu blog nadal istnieje...opuszczony przez wszystkich,a przede wszystkim swojego właściciela...trochę żal patrzeć na takie coś,ale z drugiej strony jak miło jest wrócić wspomnieniami w miniony czas dzięki właśnie tym paru słowom,zdaniom i myślą zachowanym w cyberprzestrzeni...Jakby to ująć,za każdym razem kiedy tu ostatnio wchodzę,a wypada to dosłownie "raz na ruski rok" mam wielką ochotę i nadzieję,iż zacznę regularnie pisać z powrotem...a później wychodzi jak wychodzi,czyli nici z tego;]Ciekawe dlaczego tak się dzieje?Wyrosłem z tego?Znudziło mi się?Nie mam o czym pisać?Nie mam pojęcia jak odpowiedzieć na to pytanie...Ale teraz jakoś czuję potrzebę,żeby tutaj się wypisać...No nic,czas na mnie...trzeba podładować bateryjki na kolejny dzień.
Ciekawe kiedy tu zawitam następny raz...
skomentuj (1)
Hmm... 2007-03-28 22:15:03
Miałem tutaj już więcej nie wchodzić...a przynajmniej nie w roli twórcy...a co najwyżej czytelnika...Jednak coś ciężko mi się rozstać z tym czymś zwanym blogiem...Tak to bywa w życiu człowieka,jak ma czegoś ponad miarę...albo się czymś/kimś "przeje"to odrzucamy to...olewamy...a jak tego zabraknie,wtedy przychodzi refleksja,otrzeźwienie ile to dla nas znaczyło...To taka szybka notka na ponownie powitanie...może jeszcze tu wrócę,a może i nie...zobaczymy:)
Tymczasem do następnego...mam nadzieję...
skomentuj (0)
Koniec... 2007-03-16 18:55:23
Oj daaaawno dawno mnie tu nie było.Szkoda...w sumie dość często myślałem,żeby tutaj coś skrobnąć,bo w życiu studenta dzieje się mnóstwo rzeczy...i na pewno byłoby o czym,chociaż ostatnio raczej tych pesymistycznych...ale jak przychodziło co do czego to miałem jakąś blokade,żeby tu wejść.Więc...doszedłem do wniosku,że lepiej zakończyć przygode z blogiem...Trwała ona baardzo długa i jak w większości spraw,początki były miłe,ale ciężkie...środek był po prostu świetny...a końcówka już nie specjalnie...Ale przyjemnie jest sobie wejść i powrócić do minionych lat:)szkoda tylko,że minionych...aaale trzeba z optymizmem patrzeć w przyszłość,czego życze Każemu:)
Może wróci mi chęć...może nie,ale uważam,że nie ma sensu wchodzić co pare miesięcy...bo to już nie jest po prostu to...więc dzień 16 marca 2007...z przykrością ogłaszam końcem mojej przygody z blogiem...
Bez odbioru,Przemek.
skomentuj (1)
Jak nowonarodzony... 2007-01-01 22:23:44
Na wstępnie życzę Wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku,aby był lepszy od poprzedniego i aby każdy osiągnął to co sobie zaplanuje...no i żeby spotykały go same radosne i pozytywne chwile:)
A jak mi się zakończył stary rok i rozpoczał nowy?Powiem krótko,zwięźle i na temat...LEPIEJ BYĆ NIE MOGŁO...:):):):):)
szkoda tylko,że to juz za nami...ale to uczy tego,że czas idzie ciągle do przodu,chwile są ulotne...i należy się cieszyć z każdej,nawet najmniejszej radosnej cząstki...jednym słowem,cieszyć się chwilą w pełni tego słowa znaczeniu...i pamiętać o nich:)w sumie nic innego nam nie pozostaje poza wspomnieniami...ale niektóre wspomnienia chciałoby się bardziej,wyraziściej zachować...i do takich należy moje ostatnie 24godziny...
Opisując w skrócie,imprezka u mnie,później wypad do parku na koncercik i fajerwerki i dalsza imprezka u mnie...a do tego super Towarzystwo-nikogo mi w Nim nie zabrakło...:)
Stare za nami...nowe przed nami...wchodzę w ten rok z wieloma nadziejami,że nie będzie gorszy od poprzedniego...wieloma celami,które mam nadzieje osiągne i wiarą w to,że będzie dobrze...oczywiście złych sytuacji uniknąć się nie da...ale przyjdzie odpowiedni czas na myślenie o tym...narazie cieszę się chwilą i tym,że pierwszy raz od dłuższego czasu czuje się w końcu dobrze...a czy to tylko chwilowe czy zapowiedź dłuższego powrótu do siebie...to się okaże...
skomentuj (0)
2 dzień Świąt... 2006-12-26 14:08:22
Ale mnie wzięło na pisanie:)Chyba dobrze...w końcu trzeba nadrobić ostatnie miesiące niebytu;p
Jak mijają Święta?Nawet,nawet...nieźle,bo żeby powiedzieć dobrze to się nie odważe...chociaż obiektywnie patrząc spokojnie można by tak określić,no ale pozostaje mój kiepski ogólny nastrój...w sumie nie ogólny,bo spowodowany jedną sprawą,która potrafi przewrócić wszystko do góry nogami w naszych głowach,ale ciii;p
W niedziele oczywiście wigilia u Babci,która minęła bardzo miło...później z planowanych dwóch pasterek wyszła jedna...ale było tak jak powinno być...przyjemnie,chociaż jak zwykle później miałem kaca z tego powodu;]
W poniedziałek jakoś dziwnie się czułem...trochę taki zagubiony(żadna mi nowość)ale wczoraj wyjątkowo.Od czego jest jednak Rodzinka...jedna część wpadła w odwiedzinki,do drugiej samemu się wpadło i dzień jakoś minął...A dzisiaj kolejna tura odwiedzin Rodzinki i mam nadzieje,że będzie również pozytywnie:)
Starsznie brakuje mi dwóch rzeczy na te Święta...Jedną nazwijmy czynnikiem X(bez zagłębiania się w to) a druga sprawa,to śnieg...Nie przypominam sobie kiedy ostatni raz tego malutkiego,ale z drugiej strony jakże ważnego szczególiku zabrakło na Święta...Zawsze było wszędzie biało,mroźnie i ogólnie tak jak powinno być...Nie wyobrażam sobie spędzenia Świąt w jakimś ciepłym klimacie,np:ubrany w krótkie spodenki na jakiejś gorącej plaży;p
Niby Boże Narodzenie i te wszystkie dni przeżywa się tam w środku...w sercu(jak to ostatnio określił mój Wujek) i na co komu zewnętrzne sprawy,typu śniegu,choinki,prezentów...Ale ja bym tak nie mógł i nawet nie chciał przeżywać Świąt...Bo to wszystko tworzy razem niepowtarzalną,prawie że magiczną atmosfere odróżniającą ten okres od pozostałej części roku...
Pozdrowienia dla Wszyskich:)
skomentuj (1)
2 dzień Świąt... 2006-12-26 14:06:50
Ale mnie wzięło na pisanie:)Chyba dobrze...w końcu trzeba nadrobić ostatnie miesiące niebytu;p
Jak mijają Święta?Nawet,nawet...nieźle,bo żeby powiedzieć dobrze to się nie odważe...chociaż obiektywnie patrząc spokojnie można by tak określić,no ale pozostaje mój kiepski ogólny nastrój...w sumie nie ogólny,bo spowodowany jedną sprawą,która potrafi przewrócić wszystko do góry nogami w naszych głowach,ale ciii;p
W niedziele oczywiście wigilia u Babci,która minęła bardzo miło...później z planowanych dwóch pasterek wyszła jedna...ale było tak jak powinno być...przyjemnie,chociaż jak zwykle później miałem kaca z tego powodu;]
W poniedziałek jakoś dziwnie się czułem...trochę taki zagubiony(żadna mi nowość)ale wczoraj wyjątkowo.Od czego jest jednak Rodzinka...jedna część wpadła w odwiedzinki,do drugiej samemu się wpadło i dzień jakoś minął...A dzisiaj kolejna tura odwiedzin Rodzinki i mam nadzieje,że będzie również pozytywnie:)
Starsznie brakuje mi dwóch rzeczy na te Święta...Jedną nazwijmy czynnikiem X(bez zagłębiania się w to) a druga sprawa,to śnieg...Nie przypominam sobie kiedy ostatni raz tego malutkiego,ale z drugiej strony jakże ważnego szczególiku zabrakło na Święta...Zawsze było wszędzie biało,mroźnie i ogólnie tak jak powinno być...Nie wyobrażam sobie spędzenia Świąt w jakimś ciepłym klimacie,np:ubrany w krótkie spodenki na jakiejś gorącej plaży;p
Niby Boże Narodzenie i te wszystkie dni przeżywa się tam w środku...w sercu(jak to ostatnio określił mój Wujek) i na co komu zewnętrzne sprawy,typu śniegu,choinki,prezentów...Ale ja bym tak nie mógł i nie chciał przeżywać Świąt...
skomentuj (0)
Wesołych Świąt... 2006-12-24 15:35:00
Nigdy nie przepadałem za wierszykami z życzeniami...dlatego napiszę krótko a treściwie:Dżycze Wszystkim najlepszych,wymarzonych i udanych Świąt w ciepłej,rodzinnej,pogodnej atmosferce,abyśmy te Święta zapamiętali na cały przyszły,lepszy niz poprzedni Rok...no i oczywiście udanej zabawy sylwestrowej:)
Ponownie tu zawitałem:Dprawie że cud...aaale za rok sobie przynajmniej tutaj wejde i będę miał co czytać a nie ogladać pustego,opuszczonego przez los bloga.Z tego co zauważyłem to większości Osób coś ciężko mija ten świąteczno-sylwestrowy czas...Niby to okres radości,pogody ducha,optymizmu...zacieśniania więzi rodzinnych,które przez cały rok w jakiś tam sposób mogły się popsuć albo rozluźnić...Ale właśnie,niby tak powinno być...a często nie jest.Dużo zależy od nas,od tego czy jesteśmy w stanie sami pójść na kompromis,przymknąć oko na pewne sprawy,o innych zapomnieć...ale do tego trzeba dużo chęci,motywacji i wewnętrznej siły,a nie wszystkich na to stać...A czy mnie stać?Sam nie wiem...Staram się żeby ten świąteczny czas był trochę inny od pozostałej części roku,ale często to nie wychodzi...
Dobra,koniec wywodów filozoficznych bo i tak sam się w nich gubie:Pco było,jest i będzie...to niech sobie będzie,a dzisiaj przynajmniej,no i jutro i pojutrze najlepiej cieszmy się tym czasem,miejscem w którym jesteśmy i Osobami...których mamy szczęście mieć...albo pocieszmy się tym,że może kiedyś nadejdzie ta chwila kiedy "gwiazdka"spadnie nam z nieba...
Udanych jeszcze raz:)
ps.
Wigiliuje dziś u Babci:Da później w planach są 2 pasterki...mam nadzieję,że będzie pozytywnie...
skomentuj (0)
Come back... 2006-12-19 18:08:27
No i po 2 miesiącach i 4 dniach pojawiłem się tu z powrotem:)właściwie nie wiem dlaczego jeszcze blogera nie skasowałem....widocznie szkoda usuwać coś,co przez tyle lat istnieje i w każdej dowolnej chwili można tu wejść i cofnąć się do przeszłości...zobaczyć dawnego siebie,porównać,powspominać,pośmiać się:)chociaż z drugiej strony takie trwanie w przeszłości i zbyt częste oglądanie się za siebie bywa niebezpieczne,aaale mi to nie grozi bo i tak robie to rzadko i dość niechętnie.
Od ostatniej notki minęły ponad 2 miesiące...a w ciągu nich wydarzyyyła się masa rzeczy.W takich chwilach żałuje,że nie wszedłem tu wcześniej i tego nie spisałem...ale może to i dobrze:Pa może i źle...
A co u mnie?Niby proste pytanie...ale właśnie tylko "niby".Zwykle pod koniec roku jakoś potrafiłem się nastroić świątecznie,noworocznie i z optymizmem wejść w kolejny rok...ale czy uda się to teraz?Jakoś mam złe przeczucia...ogólnie rzeczbiorąc to złe przeczucia mam już od jakiegoś czasu co do większości rzeczy:Dto może i nie ma się czym przejmować...Trzeba zacisnąć zęby i wrócić do swojego normalnego,"megagitowego"Prescotowego stanu:D:D:Di właśnie staram się to robić...oby się udało,a jak nie to i tak dalej będę próbował:)to na tyle...mam nadzieję,że wejde niebawem i coś skrobne,żeby za kolejne pare lat móc tu powrócić i ujrzeć dawnego siebie z perspektywy czasu...
skomentuj (1)
Przyjaciel 2006-10-15 00:41:28
Jest godzina 00:40 w nocy...właśnie wróciłem z parku:)i mam taką refleksje...miło jest usłyszeć dosłownie od kogoś,że jest się jego przyjacielem...i miło jest móc powiedzieć o kimś,że ktoś jest moim przyjacielem...życzę tego Każdemu...żeby Każdy miał ze wzajemnością swoich prawdziwych przyjaciół...:)
skomentuj (0)
09:10:2006r... 2006-10-09 18:50:13
Pierwszy tydzień szkoły za mną...Odebrałem dziś legitymacje studencką i w jakiejś części poczułem się juz studentem:p ale nie do końca...myślę,że kolejnym etapem przyzwyczajania się do obecnego stanu będzie odebranie indeksu...a najważniejszym wydarzeniem będzie jeśli zalicze pierwszy semestr;pWtedy to już będzie można spokojnie odetchnąć...ale do tego czasu jeszcze kupa czasu i mnóstwo okazji do wpadek...o co raczej nie trudno na studiach.Ogólnie to jakoś ciężko mi się "wgryźć"w życie studenckie.Za dużo tych wakacji chyba było...ale z drugiej strony to dopiero minął tydzień odkąd się studia zaczęły...może się wszystko poukłada,OBY!!!bo narazie mimo jak najbardziej pozytywnych myśli to nie mam zbytnio okazji do potwierdzenia ich w rzeczywistości:pNo nic...czas pokaże jak to wyszło.Tylko żeby do tego momentu nie odeszła mi wszelka chęć i motywacja do studiowania...
skomentuj (0)
Nowy etap życia... 2006-10-03 23:10:44
Tytuł notki strasznie poważny...ale za taki chyba należy uznać rozpoczęcie nauki na uczelni:)Koniec z liceum...tym bardziej gimnazjum,czy sp:PNastają nowe czasy...oby lepsze.Narazie nie czuje się w ogóle studentem...Ale może to "coś"poczuje gdy odbędzie się rozpoczęcie wydziałowe i panowanie przez rektora na studenta:DZresztą,dzisiaj jeden z profesorów powiedział...dopóki nie zostaliśmy mianowani oficjalnie,uroczyście...to nie jesteśmy studentami:Pw takim razie ciekawe kim?jak nazwać wszystkich niemianowanych jeszcze pierwszoklasistów...Ale ten stan mam nadzieję,długo nie potrwa:)Moje pierwsze wrażenia?Hmm...ciężko coś powiedzieć po jednym dniu wykładów,fakt,że trochę przydługich...od 8 do 20...Ale wrażenia chyba pozytywne.Zresztą,wszystko to zostanie zweryfikowane gdy poznam więcej ludzi...profesorów itp.W końcu to ludzie tworzą ten akademicki klimat...:Dktóry jedni wspominają przez reszte życia po ukończeniu szkoły...a inni nie:PObym znalazł się w tej pierwszej grupie...
Zresztą,plany mam bardzo ambitne...studia+praca+imprezy+cuda niewida...:Dsię okaże za jakiś czas co z tego wyszło...:)
skomentuj (0)
22.09.1987 2006-09-24 00:51:44
Qrcze...miałem tu wejść wczoraj,a właściwie powinienem przedwczoraj...otóż 22 września 1987 roku o godzinie 5 rano...na świat przyszło malutkie,niczego nieświadome niemowle...którym okazałem się ja:)19 lat minęło...ale ja staruch jestem:Pale do rzeczy...bo mowa o urodzinkach:)otóż minęły nieźle.Wyjątkowo nie miałem urodzinowej chandry,która co roku mnie nawiedzała...ale z drugiej strony mogłoby być lepiej.Pare osób mnie zadziwiło,gdyż pamiętało o tym...niby niepozornym,ale jakże ważnym dla każdego z osobna dniu...ale pare osób również o tym zapomniało...co trochę ukuło,tym bardziej,że w tym niechlubnym gronie przeważa moja Rodzinka...Ale tak to jest chyba...do 16-18 wszyscy o tobie pamiętają,urodziny,święta...różne inne uroczystości,a później...to radź już sobie sam.Takie życie...Nie to żebym oczekiwał niewiadomo czego,bo wiadomo,że prezenty itp...to się dzieciaką robi,a studencki wiek...to już dorosłość...ale odrobina zwykłej pamięci o kimś,a właściwie nie kimś,ale o mnie...by nie zaszkodziła.Ja bynajmniej starałem się jakoś uczcić ten dzień...zaraz po północy otwierając heinekena:Da w dalszej kolejności zrobiło się mały wjazd na chate do koleżanki...a później wypad do klubu.Od początku jak do niego szliśmy miałem złe przeczucia...tzn.nie chciało mi się tam iść,wolałbym do sprawdzonego miejsca a nie jakiegoś nowego...ale co zrobić,jak wszyscy tam chcieli.Finał był taki...że udało mi się tam wejść dopiero/tylko za trzecim razem...gdyż ochroniarzowi nie przypadłem do gustu...a właściwie moja fryzura(irokezopodobna).Ale po pół godziny prasowania,czesania,mieszania...włosów udało się jakoś wejść...czego trochę żałuje,ponieważ klub fajny...ale nie moje klimaty,nie ta muzyka i z deczka przymały był...a ludzi masakrycznie dużo.Dlatego stety,niestety po paru godzinach,wyjątkowo wcześnie jak na mnie...bo o 1 z hakiem wróciłem do domu.Tak minął urodzinowy dzień...teraz czekać caaaały rok na następny:Dniby urodziny to nic takiego...ale ja to uważam za specjalny dzień...w końcu tylko kończy się 17,18,30 czy 88 lat...
skomentuj (1)
Joł 2006-09-04 00:33:42
No i w końcu znalazłem czas żeby tutaj wejść...:)Od ostatniej notki sporo rzeczy się zdażyło,dlatego tylko tak pokrótce opiszę:)
W środe po zatelefonowaniu do uczelni...:Dokazało się,że zostałem W KOŃCU!!!:Duczniem Akademii Rolniczej w Szczecinie:PZa 5 lat mam nadzieję...będzie ze mnie magister inżynier technologii żywności-najlepszy specjalista in da world:P
Rodzinka w końcu też mogła odetchnąć...bo się bardzo przejmowali,w przeciwieństwie do mnie:Pnie to żebym "zlewał",ale po co się było denerwować przed ogłoszeniem wyników?Grunt,że już wszystko wróciło na swoje miejsce:)W środę również pojechałem w odwiedzinki do Rodzinki na Śląsk...Tak jak się spodziewałem,fajnie było-zobaczyć 95letnią Pra Babcie i reszte Rodzinki...ale oprócz tego było pare nieprzyjemnych wydarzeń,czego raczej bym się nie spodziewał...Dlatego cieszę się,że już wczoraj wróciłem do domu:)
Ledwo co wróciłem...zgadaliśmy się z Qmplami i poszliśmy na dżampreze:Dnareszcie mogłem opić swoje studia...bo pare tygodnii wcześniej też opijałem,ale wszystkich innych...a nie swoje:POczywiście na imprezce było super,chociaż szkoda,że niektótrzy koledzy tak wcześnie się zmyli...o 3:P
Niedziela minęła prawie bez kacyka:Di ogólnie,fajnie jest:)
Pozdro dla Wszystkich...zjaw i duchów które tu wpadają:D
skomentuj (0)
28.08.2006r... 2006-08-28 21:27:52
Elo:)A jednak tu ponownie zawitałem...i z nienacka pojawił się komenatrz do ostatniej notki"więc pisz"...klient nasz pan,chcesz?masz:P
Dziwny dzisiaj dzień miałem...Spałem sobie do godziny 10...po obudzeniu się oglądnąłem film"16 przecznic"-nawet niezły,polecam:)dalej zrobiłem sobie śniadanie i pogadałem trochę na gg...na dzień dobry dostałem zrypke od bardzo Miłej Znajomej...że chodzę po domu w samych bokserkach:PJa rozumiem gdyby to była niewiadomo która godzina...a do tego miałbym gości w domu itp.Ale pusty dom...ledwo co po obudzeniu się,a Ta daje opiernicz,że tak nie można!!!:Pno ale nic...musiałem się ubrać,żeby skoczyć na miasto:)i tu zaczyna się ten dziwny dzień...najpierw szczęście się do mnie uśmiechnęło i dostałem wypłate,której myślałem,że nie dostane:Dnastępnie wróciłem do domu...i okazało się,że połowe tej kwoty...zgubiłem:(co mnie z deczka wkurzyło...Żeby jakoś rozładować złe emocje poszedłem pograć w piłkę nożną,a zaznacze,że nie grałem ładnych pare tygodni...i to był dobry ruch,bo dobry humor powrócił:)nie ma to jak pare godzin kopania z qmplem w niby coś okrągłego...między dwa słupki:D
Tak to bywa w życiu...ciągła huśtawka nastrojów,sytuacji,wydarzeń...ale grunt,że dzień kończy się chyba pozytywnie...chociaż szkoda zgubionej kasy:P
ps.
Notka może nie składna i nauczycielka od polskiego postawiła by za nią dwóje:Dale wyszedłem trochę z wprawy,poza tym to jest mój BLOG!!!:D
Ciekawe jak Wam minął poniedziałek?:)...heh,ciekawe o kim ja mówie...jak nikt tutaj nie zagląda:Pale tak żeby nie było...to może ktoś raz na jakiś czas zabłądzi:)
ps2.
Dostałem reprymente:Dod Dziadka,który rozpowiedział całej Rodzince jak to tegorocznie mianowany student...mógł zrobić sobie taką fryzure jaką ma(lekki irokezik):Pnooormalnie,temat no.1 u mojej Rodzinki w dzisiejszym dniu:D
skomentuj (0)
A jednak jeszcze żyje...:D 2006-08-27 15:32:03
Dziwne...ale coś mnie tknęło,żeby po półrocznej przerwie tutaj zaglądnąć:)
Szkoda trochę skasować bloga,który przetrwał ponad 3 lata...ale z drugiej strony to już nie to samo co na początku.
Inaczej się pisze notki i inaczej je odczytuje.
Ale fajnie się cofnąć do tyłu i pośmiać z poprzednich notek:)niby zawierają tylko po pare słów...ale są dużą wartością dla mnie:)
teraz to na tyle...może jak poczytam starsze notki,to zachęci mnie do pisania...a jak nie,to przynajmniej będę miał do czego się cofnąć...dlatego wole narazie blogera nie kasować.
Pozdrawiam Wszystkich:)
skomentuj (1)
To już jest koniec...lalala:P 2006-02-26 03:54:54
Właśnie wróciłem do domu i wpadłem tu na sekundke,przed pójściem lulu:)Imprezka była jak najbardziej pozytywna,chociaż strasznie szybko mi zleciała...z 3 razy dłuższa powinna być:)Fajnie przynajmniej,że mieliśmy kamerzyste i niedługo będzie można powrócić do 67dniówki...za każdym razem kiedy tylko zapragniemy:)
Wiele osób poszło dalej w tany...ale mi tyle szaleństw na dziś wystarczy:)To tyle,uciekam spać,bo jestem już strasznie wykończony od tego skakania...
ps.
Jedzonko było przedniej marki:D
skomentuj (0)
:D 2006-02-24 23:45:03
Powiem tylko tyle,że jutro mam 67dniówke...bo tyle zostanie od imprezy do rozpoczęcia matury:DCiekawe jak to wszystko wyjdzie...czas pokaże.
Narazie więcej nie pisze,coś nie mam natchnienia...ale jeszcze je znajde:P
skomentuj (1)
YOYOYO 2006-02-09 17:11:20
No i nareszcie tutaj zawitałem:)Jakoś wcześniej nie było jak pisać...Też trochę zniechęcało mnie to,że w poprzedniej notce napisałem o niby mojej "porażce"którą miałem opisać.Jak każdy nie lubie wracać do takich chwil,ale zostawie tu o tym jakiś ślad...żeby za n-czasu się z tego śmiać:)
Chodzi oczywiście o prawo jazdy,a właściwie jego brak.Brak spowodowany podwójnym podejściem...i właściwie tylko na tym się kończyło.
Co do oblania pierwszego egzamu to ciężko bo ciężko,ale jakoś to sobie wybaczyłem...
Jednak drugi raz miał być inny, przedewszystkim ostatni.Pokładałem w tym olbrzymie nadzieję.I najbardziej bolesne jest to,że cała Rodzina we mnie wierzyła...a ja ich i siebie zawiodłem.
Najwięcej pomagał mi Dziadek,ale poza nim Wszyscy przekazywali słowa otuchy i wiary w siebie...I co z tego wyszło????
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>NIC<<<<<<<<<<<<<<<<<
Tamten dzień,a właściwie popołudnie były dla mnie jednymi z najgorszych odkąd pamiętam...Wyszedłem z egzaminu kompletnie zdruzgotany,z ogromną burzą myśli w głowie.Chyba nigdy w życiu tak sobie nie zwymyślałem jak wtedy...Na szczęście nikt mnie wtedy nie widział,bo widok był nie do pozazdroszczenia.Jakoś dotarłem do domu,w którym telefon i komórka rozdzwoniły się...Strasznie ciężkie było ciągłe powtarzanie tego samego...ŻE SIĘ ZAWALIŁO...Dziadek,który pokładał we mnie chyba największe nadzieje poraz drugi myślał,że żartuje...ale jednak,tak jak poprzednim razem tak i tym nie mogłem go zaskoczyć powiedzeniem "prima aprilis".
Na szczęście człowiek ma taki dar,a mianowicie z czasem wspomnienia o złych rzeczach zacierają się,a te dobre jeszcze bardziej się utrwalają:)i teraz jest już całkiem w porządku.Gorzej będzie po następnym podejściu:PAle to dopiero za jakiś czas i z mam nadzieje,całkiem innym nastawieniem:)
Tymczasem uciekam i życzę by każdy miał jak najmniej takich przeżyć...:)
skomentuj (1)
Zmiana szablonu... 2006-01-28 20:10:36
Wszedłem w końcu tutaj...i doszedłem do wniosku,że jak się nie wie czego chce,to najlepiej nie kombinować,a wrócić do starego,sprawdzonego...czyli takiego szablonu jaki miałem na samym początku:)Może to mnie skłoni do częstszego zaglądania na stare śmieci.
Trochę smutno tutaj to wszystko wyglądam,takie opuszczone i puste.Ale po to wszedłem,żeby coś z tym zrobić.
Narazie tyle,bo lepiej pisać częściej a mniej...niż na odwrót.Ale mam zamiar opisać tutaj jedną z moich największych klęsk,które dla jednych może się wydać błahe,ale dla mnie była to ciężka porażka...
ps.
A jeszcze dodam,że przegapiłem urodziny tego oto szanownego bloga,szkoda:P
No ale powiedzmy wszem i wobec,że ma już 3 lata...i 9 dni,czyli coś koło 27 000 godzin istnienia,extra:D:D:D
skomentuj (1)
Co ja tu robie.... 2006-01-08 02:09:59
Wow,ale mnie tu dawno nie było.Ale skusiła mnie do tego rozmowa z pewną osobą,która przypomniała mi,że kiedyś miałem bloga...Widać,nadal go mam,ale straszącego,pustego,a wręcz upiornego.Tak sobie myślę,że można by skończyć z separacją blogową i zacząć tu częściej wchodzić:)Zobaczymy co i jak tu uporządkuje.Mam nadzieję,że wrócę do niego...bo to fajna sprawa,chociaż jakiś czas temu coś się we mnie wypaliło i dlatego przestałem pisać.
Notka dla potomnych,a ja tu jeszcze wróce!
skomentuj (1)
Wszystkiego Najlepszego 2005-09-25 20:20:08
Nooo nareszcie tutaj wszedłem.Chciałbym zacząć pisać coś,ale z jednej strony mi głupio,z drugiej brak czasu,a jak jest to się zapomina.No ale teraz wszedłem,ponieważ chce upamiętnić kilka chwil:)Jedną jest taka iż 22 września,18 lat temu o 5 rano...zaczerpnąłem pierwszy oddech tego Świata:):):)a drugą chwilą jest wczorajsza imprezka urodzinowa,narazie tylko rodzinna,ale za to jaka...Było super,dawno nikt mi takiej niespodzianki nie zrobił:)Te urodziny w gronie rodzinnym oraz poprzednie w gronie przyjaciół,znajomych były moimi najlepszymi jak dotychczas:)No to narazie tyle.Muszę zacząć częściej tutaj wpadać...:)
skomentuj (0)
Witam... 2005-09-19 22:11:14
Hmm,strasznie dużo czasu tutaj nie byłem.Aż głupio mi pisać,no ale wkońcu to mój blog i piszę to dla siebie,więc trzeba zacząć coś skrobać.A właściwie nie trzeba,ale od jakiegoś czasu coś tam w środku mi o tym mówiło.Ok,no to tyle na teraz.Muszę się oswoić z nim i poszukać jakiegoś fanjego ubranka dla niego:)Cya all...<>....><.....<>......
skomentuj (0)
Wielkanoc:) 2005-03-27 22:05:48
Wow,dawno tutaj nie zaglądałem;]ale nareszcie coś mnie podkusiło,aby wejść.A powodem tego impulsu są Święta Wielkiej Nocy:)które są dla mnie jednymi z lepszych,a ostatnio wogóle najlepszym czasem.Jest wolne od szkoły,co ma ogromny wpływ na moje samopoczucie,bo jednak szkoła dość często jest przytłaczająca...ale tymczasem jeszcze 2 dni spokoju,więc trzeba się tym cieszyć.
Bardzo miło spędzam ostatnich kilka dni,wkońcu...Mam nadzieję,że od teraz będzie więcej takich radosnych chwil,bo jednak one są bardzo potrzebne:)
Tak na marginesie;p życzę wszystkim zdrowych,radosnych Świąt Wielkanocnych,smacznego,kolorowego jajeczka i całej masy innych przysmaków oraz mokrego poniedziałku:)
A ja tymczasem lęcę coś przekąsić i lulu,bo jednak ostatnie dni są wspaniałe,to również męczące-ale w pozytywnym sensie:)
skomentuj (1)
Widmo;p 2005-02-05 17:51:57
Łuuuuuuuuuuuuuuuuuu ałuuuuuuuuuuuuuu;p
Normalnie blog widmo:Dqrcze,dawno tu nie zaglądałem,a tym bardziej nic nie skrobałem.Szkoda,ale właściwie to był mój wybór.Miałem już kilka razy wpaść,ale coś nie wyszło mi to;p
Muszę się pochwalić tym co robiłem tydzień temu jak było duuuuuuużo śniegu.A mianowicie byłem na sankach:D:D:D:DByło zajefazowaście;pMiło tak sobie pośmigać na płozach z górkiiiiiiii na pazurki:)
Teraz siedzę przez otwartym zeszytem z polaka,ze stosem zaległych prac...;pWiem,że muszę je zrobić,ale z drugiej strony;]strasznie z tym ciężko.Wogóle wszystko jest ciężkie...począwszy od porannego wstania z łóżka do szkoły skończywszy na kontaktach międzyludzkich;]
No ale to temat na dłuższe rozmyślania,na które teraz nie mam zbytnio ochoty.
Mam nadzieję,że śnieg powróci i jeszcze raz zdąże śmignąć na sanki:)a tymczasem powracam do dalszej kontemplacji nad zeszytem z polskiego(i tak nic nie zrobie);p
skomentuj (1)
:) 2005-01-18 21:58:14
Kochany wspaniały blogu,znoszący moje narzekania,marudzenia itp.Otóż ogłaszam z tym koniec:D:D:DOne są już nieaktualne i poszły w siną dal.Mam nadzieję,że już nie przyjdą,albo będzie to chwila w której w ciągu sekundy ja wykopie,mówiąc delikatnie tam gdzie ich miejsce:)
No to na tyle co do ogłoszeń parafialnych,a pozatym jest wporządku:Dmówiąc ogólnikowo i nieszczegółowo.Teraz wcinam kolacyjke,zaraz szałerek i milusie spanie a jutro szkoła;]i kolejny wspaniały dzionek życia:D:D:D:D
skomentuj (0)
Created by Smeagol-Gollum
dla szablony4u
Picture by Liiga Smilshkalne